Jak działa łaska sakramentu małżeństwa w życiu codziennym?

1.Sakramenty są dla ludzi wierzących
Być może tak sformułowany temat skojarzy się komuś z jakimś automatycznym, wręcz magicznym działaniem sakramentu małżeństwa – zawarliśmy sakrament, więc wszystko jest już załatwione, problemów już nie będzie, a jak będą to same się rozwiążą (domyślnie Pan Bóg je usunie). Mówię o tym ponieważ spotkałam się z takim nastawieniem u narzeczonych od dawna żyjących w konkubinacie, który się rozpadał. Chcieli oni w ten sposób, bez nawrócenia się na Bożą drogę życia, bez trudu i wiążącego się z nim cierpienia uratować chwiejący się, na słabym fundamencie zbudowany związek. Okazuje się jednak, że małżeństwa zawierane z takim nastawieniem rozpadają się równie często jak małżeństwa niesakramentalne. Sakrament traktowany jest często jako piękna uroczystość w kościele, służąca podkreśleniu romantyzmu chwili. Mają temu służyć zwiewne suknie, eleganckie garnitury, długie schody do kościoła, kwiaty, liczni goście…jednym słowem wszystko ma być jak w zakończeniu baśni: „Książę i księżniczka żyli długo i szczęśliwie.”
A potem pryska czar „miłości” zbudowanej tylko na wrażeniach dość powierzchownych i młodzi małżonkowie nie umieją sobie poradzić sami ze sobą i z wyzwaniami, które niesie codzienność.
Trzeba więc zaznaczyć, że sakramenty są dla ludzi wierzących. Nie wystarczy nikła świadomość, że Bóg jest…gdzieś tam… Potrzebne jest głębokie przekonanie, że On mnie kocha, interesuje się mną i pragnie przez ten konkretny sakrament spotkać się ze mną i mnie (lepiej powiedzieć – nas) zbawić. Tak więc, żeby go w pełni przeżywać i czerpać z łask, które daje Bóg potrzeba najpierw otworzyć się na doświadczenie Boga, potrzeba „dotknięcia przez Boga”, nawrócenia. Wtedy wszelka wiedza, którą zdobywamy na temat wzajemnych relacji, męskości, kobiecości, płciowości, rodzicielstwa jest osadzona na właściwym fundamencie. W przypadku sakramentu małżeństwa Bóg pragnie być na pierwszym miejscu w naszym wspólnym życiu, obdarowując nas swoją miłością (On jest Bogiem, a nie współmałżonek). Znakiem tego sakramentu jesteśmy my – mąż i żona, nasze „uduchowione ciała”, czy inaczej mówiąc „ucieleśniona dusza”- nasza wzajemna relacja.
Tak więc warunkiem tego by łaska sakramentu mogła działać w życiu jest wiara, nawrócenie i ciągłe nawracanie się, nieustanne zwracanie się do Boga.
Dobrze by było, żeby zawierany w kościele sakrament małżeństwa był poprzedzony solidnymi rekolekcjami ewangelizacyjnymi, żebyśmy wybrali Boga w naszym życiu i mogli odczytać na jaką drogę nas powołuje.

2. Małżeństwo jest powołaniem!
Gdy w kościele słyszę wezwanie do modlitwy za osoby powołane : kapłanów, zakonników i zakonnice, osoby konsekrowane, myślę sobie wtedy, że można dodać do niej – „za małżeństwa”.
Małżeństwo jest powołaniem! Jest darem od Boga, więc odpowiedzią na ten dar powinna być wdzięczność za wszystko (również za krzyż) co On daje na tej drodze, której cel jest niezwykły- zjednoczenie z Bogiem poprzez codzienną współpracę z łaską jaką małżonkowie otrzymują każdego dnia. Czy w ogóle taka właśnie perspektywa jest realnie chociaż na horyzoncie naszego myślenia, gdy zawieramy małżeństwo?
Którzy małżonkowie mają świadomość, że to Pan Bóg wybrał dla nich drogę do świętości we dwoje i dał tak ogromne wsparcie -Siebie samego? Fakt, że kobieta i mężczyzna spotkali się, pokochali, postanowili zostać mężem i żoną nie jest jakąś przypadkową wygraną na loterii, a wierność decyzji miłowania na całe życie jest zarazem wiernością Bogu. Małżeństwo, potem, gdy przyjdą na świat dzieci – rodzina, jest jedyną wspólnotą, która jest oparta na sakramencie! Sakrament małżeństwa jest nieustającym źródłem miłości, siły, światła bo w nim nieustannie spotykamy się z Bogiem. Trwa on od momentu zaślubin, dzień po dniu i noc po nocy, aż do końca życia! Celebracja tego sakramentu trwa całe życie i poprzez wszystkie aspekty małżeńskiej codzienności. Czy mamy tego świadomość? Znamy księdza, który za pokutę zadał nam odnawianie przysięgi małżeńskiej poprzez wypowiedzenie jej słów w czasie wspólnej modlitwy. Nawet po trudnym, pełnym konfliktów dniu słowa przysięgi wypowiedziane świadomie pokazują właściwy kierunek : miłość pomimo wszystko, wierność i uczciwość małżeńska aż do śmierci.

3. Podstawą miłości małżeńskiej jest naśladowanie Pana Jezusa.
Nawrócenie, o którym mówimy ukierunkowuje nas na tę samą drogę, którą szedł Jezus. Podstawą miłości małżeńskiej i w ogóle każdej prawdziwej miłości jest naśladowanie dwóch postaw Jezusa.
?Pierwszą wyrażają fragmenty z Ewangelii:
On „nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć”(Mt 20,28; Mk 10,42) ,
„Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem.”(J 13,14-15)
„Kto by między wami chciał stać się wielkim niech będzie waszym sługą.”(Mt 20,26)
? O drugiej postawie mówią słowa Jezusa:
„To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.”
(J 15,12-13).
Jezus mówi o miłości, która jest całkowitym, bezwarunkowym darem aż do końca, do oddania życia, czy też oddawania życia tym, których kochamy dzień po dniu, służąc im i opiekując się nimi.
Droga służby z miłości i w wolności jest drogą królewską.

4. Nauka służby w domu rodzinnym
Dobrze, gdy małżonkowie nauczą się postawy służby już w domu rodzinnym. Jeśli nie, muszą uczyć się od „teraz”, ponieważ bez takiej postawy ich związek stanie się szamotaniną dwóch egoizmów, dwóch rozdzielnych chceń i pragnień, z których każde chce zaspokoić przede wszystkim siebie i nie przyjdzie im do głowy, że wizje i pragnienia jednej osoby nie muszą odpowiadać drugiemu. Problem może wtedy być dosłownie ze wszystkim: rytmem dnia, podziałem obowiązków, spędzaniem wolnego czasu, finansami itd.
(Spotykam się z niezrozumieniem ducha służby u wielu młodych małżeństw, skonfliktowanych przez ciągłe rozliczanie się i wyważanie ile kto wniósł wysiłku, ile zrobił. Podkreślają swoje zasługi nie zauważając wysiłku lub czasem problemów drugiej osoby.)

Ktoś pierwszy musi zdecydować się służyć współmałżonkowi (może żona, a może mąż), chcieć usłyszeć i spełniać jego pragnienia (nawet, a może właśnie te drobne jak złożenie ubrań, dodatkowe wyjście po zakupy, wspólny spacer itp.), radośnie, a nie z niechęcią, przyjmować prośby i w miarę możliwości je spełniać.
Przy takiej postawie druga osoba prędzej czy później odpowie podobną i nawet po pewnym emocjonalnym oddaleniu zbudzą się romantyczne uczucia i intymna zażyłość. Mąż i żona staną się bardziej wyczuleni na potrzeby i pragnienia drugiej osoby. Postawa służenia, a nie wymagań zbliża małżonków do siebie i powoduje jeszcze większą chęć poświęcenia się dla drugiej osoby. Stają się wtedy rzeczywistością słowa Jezusa o największej miłości.

5. Modlitwa osobista i wspólna.
Owocność łaski sakramentu małżeństwa w codzienności zależy jeszcze od dwóch ważnych spraw: jak wygląda nasza modlitwa oraz od tego czy wkładamy wysiłek woli ale również i ten intelektualny w tworzenie między nami jedności.
Trzeba zdecydować się na podjęcie regularnej, codziennej, osobistej modlitwy – takiej modlitwy, która jest zwróceniem swego serca do Boga, otwarciem się na Jego miłującą obecność. Skąd mamy czerpać tę miłość, którą chcemy obdarzać współmałżonka, któż nas jej nauczy, kto nas tak będzie przemieniał, uzdrawiał, byśmy umieli kochać coraz bardziej czystą, głęboką, bezinteresowną miłością? Czasem nam się wydaje, że już tak bardzo kochamy, poświęcamy się, ale może nie zauważamy tego co tak naprawdę jest potrzebne drugiej osobie, może tak kochając realizujemy tylko siebie. Chociaż piętnaście minut dziennie czasu spędzonego z Panem, jeśli to możliwe razem ze współmałżonkiem zaowocuje w życiu.
np. według dawnej metody modlitwy nazwanej lectio divina, czy też różaniec połączony z medytacją Ewangelii. Modlitwa ze Słowem Bożym (może słowem z czytań danego dnia), które działa we mnie, oczyszcza moją wyobraźnię, uczucia, daje stopniowo wewnętrzny spokój, jasność myśli, większą zdolność rozeznania co jest lepsze, czego pragnie Bóg – Miłość. Taka modlitwa nie jest ciągle taka sama, schematyczna, bo chociaż jej ogólny plan powtarza się to staję przed Bogiem za każdym razem w trochę innej sytuacji: inne są wydarzenia dnia, inne problemy, czasem zaskakujące mnie moje własne reakcje, z których, jeśli się im przyjrzeć dużo mówią o mnie. Jakże ważne jest spojrzenie na siebie, bliskich i wydarzenia w świetle Bożego Słowa. Wystarczy tylko znaleźć czas – tak niewiele czasu….
Pomimo, że poświęca się tylko piętnaście minut jeden z ojców rodziny, który o tym usłyszał powiedział, że to w życiu jest nierealne, bo on ma tak wszystko poukładane, że na modlitwę nie ma czasu…Gdybyśmy tylko przyjrzeli się ile czasu w ciągu dnia tak po prostu przepływa. (Wiadomo przecież, że małżeństwa, które potrafią razem modlić się nie rozwodzą się). Dlatego ważne jest zrozumienie głębokiego sensu takiej modlitwy i to co najtrudniejsze – wierność jej. Taka modlitwa pozwala nam też lepiej przygotować się do sakramentu pokuty, który przestaje być wyliczaniem wciąż tych samych grzechów (umiemy spojrzeć na siebie z pewnym dystansem), pomaga nam też lepiej przeżywać Eucharystię . Jak możemy być świadkami Miłości wobec najbliższych jeśli nie otworzymy się na jej jedyne Źródło?
Jan Paweł II powiedział: „…elementem kluczowym duchowości małżeńskiej i rodzicielskiej – ową główną , jaką małżonkowie mają stale czerpać z sakramentalnej jest miłość.”(Jan Paweł II „Mężczyzną i niewiastą stworzył ich”)

6. Wysiłek tworzenia jedności małżeńskiej.
Miłość uzdalnia do wzajemnego całkowitego daru z siebie i tworzy pomiędzy małżonkami coraz głębszą jedność.
– Czym jest ta jedność i jak ją realizować?
Jan Paweł II powiedział, że „obrazem i podobieństwem Boga stał się człowiek nie tylko przez samo człowieczeństwo, ale także przez komunię osób, którą stanowią od początku mężczyzna i niewiasta. Funkcją obrazu jest odzwierciedlać Tego, czyim jest obrazem – odzwierciedlać swój pierwowzór. Człowiek staje się odzwierciedleniem Boga nie tyle w akcie samotności, ile w akcie komunii. Jest wszakże nie tylko obrazem, w którym odzwierciedla się samotność panującej nad światem Osoby, ale niezgłębiona, istotowo Boska Komunia Osób.”(Katecheza z 14 XI 1979) Czyli mężczyzna i kobieta są obrazem Boga przede wszystkim jako osoby powołane do komunii – komunii, której wzorem jest jedność Osób Trójcy Św.! Tej tajemnicy nie da się zrozumieć. Trzeba starać się nią żyć. Taka świadomość godności powołania małżeńskiego przyprawia o zawrót głowy!

Jedność małżeńska jest możliwa wtedy, gdy pomiędzy małżonkami istnieje głęboka intymność (łac.intimus – wewnętrzny) czyli otwarcie wnętrza przed sobą nawzajem.
Warto oczywiście mieć wiedzę na temat różnic między mężczyzną a kobietą, ale wiedza nie wystarczy bo tworzenie tej jedności, otwieranie się przed sobą jest czymś głębszym, nie kończącym się, codziennym, niekiedy czymś łatwym, spontanicznym, ale często trudnym. Trzeba ciągle o nią zabiegać. Sposobem na jej podtrzymanie i rozwój jest dialog, czyli uważne słuchanie, dzielenie się swoimi myślami i próba zrozumienia drugiej osoby, a potem ciągłe przekraczanie siebie (gotowość oddania swojego czasu, wygody, przyjemności) – ofiarna miłość (miłość pomimo wszystko jaką ślubowaliśmy sobie).

Dokument „Służyć prawdzie o małżeństwie i rodzinie” mówi, że stylem życia w małżeństwie (z racji na komplementarność mężczyzny i kobiety) należy uczynić wzajemność. Jest to niezwykle ważne dla duchowości małżeńskiej. Nie rywalizacja ale bycie „DLA”Człowiek nie może spełnić się inaczej jak „poprzez bezinteresowny dar z siebie samego”.(KDK Gaudium et spes,24)

Gdybyśmy spróbowali jakby rozdzielić tę jedność na poszczególne elementy (tak naprawdę one zawsze występują razem) to łatwiej nam będzie wyobrazić sobie jak ją w życiu codziennym realizować.

I. Staramy się o jedność intelektualną
Cały czas o czymś myślimy ale jeśli tego nie wypowiemy druga osoba nie ma pojęcia co dzieje się w naszej głowie i sercu. Oczywiście nie chodzi o mówienie wszystkiego lecz o podzielenie się najważniejszymi przemyśleniami czy też pragnieniami. Jeśli nie będziemy dzielić się nimi w ogóle to będzie to koniec bliskiej relacji (nasze czytanie książek, dzielenie się swoimi przemyśleniami czy to na temat czytania mszalnego czy też wydarzeń społecznych).

II. Tworzymy jedność emocjonalną
Jedną z najbardziej przydatnych umiejętności w życiu jest umiejętność mówienia o emocjach. Jest kilka przeszkód, które utrudniają bliskość uczuciową małżonków: nieumiejętność rozpoznawania swoich uczuć, wynikająca być może z ich nie akceptacji („Duzi chłopcy nie płaczą”), emocjonalne zranienia z dzieciństwa (tu potrzebna jest pomoc duchowa i psychologiczna), strach przed reakcją współmałżonka( a przecież takie uczucia jak gniew, smutek, ból, rozczarowanie nie są złe same w sobie), nie mówienie o emocjach bo nigdy tego się nie robiło, nie obciążanie drugiej osoby swoimi stanami emocjonalnymi (czasem potrzebne, gdy druga osoba ma trudności i nie jest w stanie udźwignąć naszych problemów).
Jeśli nie będziemy mówili o naszych uczuciach pozytywnych i negatywnych to druga osoba nie ma możliwości wejścia w nasz świat przeżyć, nie może stać się też dla nas wsparciem.
Ważne jest zapamiętanie, że uczucia same w sobie nie są dobre czy złe ale to co z nimi zrobimy: czy panujemy nad nimi naszym rozumem i wolą, czy tym tzw. złym uczuciom pozwalamy sobą rządzić. Powinniśmy często zadawać sobie pytanie: czym kierujemy się spełniając konkretny czyn.

III. Tworzymy jedność w sferze relacji społecznych – spędzamy czas razem lecz opowiadamy o czasie, który spędziliśmy osobno.
W jedności społecznej ważne jest by uczestniczyć wspólnie w różnych wydarzeniach (tworzyć je, nie klapnąć) oraz opowiadać chociaż o kilku, które wydarzyły się, gdy byliśmy osobno (umiejętność świętowania, twórczego świętowania, a nie omijanie świąt – to czas bardzo potrzebny małżeństwu i rodzinie, świętowanie niedzieli – pokonanie lenistwa i zaplanowanie wspólne tego czasu).

IV. Otwieramy również nasze dusze przed sobą
Jedność duchową tworzymy, gdy mówimy drugiej osobie o swoich uczuciach, przeżyciach, przemyśleniach w tej sferze. Nawet niekoniecznie chodzi tu o zgodność ale o zrozumienie siebie nawzajem. Drogą do jedności duchowej jest wspólna modlitwa. Szczere i głębokie wypowiadanie przed Bogiem i współmałżonkiem pragnień duszy odkrywa nasze wnętrze lecz jesteśmy wtedy bardzo podatni na zranienia. Jeśli małżonkowie nie potrafią na razie tak się modlić to niech, będąc razem, modlą się w ciszy (wspólne uczestnictwo w Eucharystii – sakramencie Miłości Chrystusa, jeśli włączamy się we wspólnotę w kościele to razem! i pamiętamy o tym, że my ze sobą, potem z dziećmi i dalszą rodziną tworzymy wspólnotę, więc jeśli jakaś wspólnota nie służy wzrostowi rodziny ale powoduje, że małżonkowie idą różnymi drogami i przez to oddalają się od siebie to trzeba się mocno zastanowić nad zasadnością takiego uczestnictwa w innych wspólnotach).
Często tak jest, że „pobożniejsze” żony zostawiają swoich mężów samych bo one muszą się rozwijać (czasem odwrotnie) lub chcą ich na siłę przerobić na swoją pobożność. Tu trzeba uszanować swoją odmienność, dać wolność, jeśli zachęcać to z miłością (przykład Zuzi i Mikołaja).

V. Tworzymy jedność seksualną
Jedność seksualna wyraża dar całej osoby (we wszystkich sferach). Poprzez swoją płciowość ciało jest powołane do komunii osób! Encyklika Humanae vitae i Jan Paweł II tak głęboko mówił o nierozerwalnej podwójnej funkcji znaku w zbliżeniu małżeńskim tzn.ściśle ze sobą powiązanym oznaczaniu miłości i płodności. Tak naprawdę współżycie małżeńskie powinno być mówieniem Bogu TAK- wielkoduszną otwartością na Jego plan wobec naszego małżeństwa. Dopiero w takim kontekście zrozumienie rytmu swojego ciała i korzystanie z okresów płodności lub niepłodności będzie tworzyło prawdziwą komunię osób. Wtedy nawet współżycie w okresie niepłodnym będzie płodne w sensie wzajemnej relacji. Współżycie małżeńskie powinno wyrażać taką jedność w przeciwnym wypadku jest nad-użyciem.

Oczywiście istotna jest wiedza o różnicach w przeżywaniu kobiet i mężczyzn ( np. to, w jaki sposób mąż będzie traktował żonę i zwracał się do niej przez cały dzień będzie miało wpływ na chęć tworzenia z nim jedności seksualnej) ale jakże ważne jest tutaj uszanowanie ciała żony przez jej męża, który dostosowuje się do jej naturalnego rytmu płodności (jest to wyraz prawdziwej miłości i szacunku). Manipulowanie płodnością, odrzucanie jej poprzez środki antykoncepcyjne, świadczy o przedmiotowym traktowaniu drugiej osoby, które niszczy nie tylko zdrowie ale głębszą relację między małżonkami. W życiu małżeńskim tak naprawdę nigdy nie powinno ginąć nastawienie na dziecko (czy wtedy, gdy go oczekujemy, wtedy gdy ze względu na jego dobro nie planujemy poczęcia np. ze względu na stan zdrowia, odstępy między urodzeniem kolejnych dzieci itd. Nie może to być jednak nigdy nastawienie anty-dziecko, anty-płodność).
Promieniowaniem komunii małżeńskiej jest płodność. Inaczej mówiąc prawdziwa miłość pragnie owocować.

VI. Jedność materialna ( wszystko co wnosimy do małżeństwa jest wspólne – przykład żony po kłótni wyrzucającej męża ze „swojego domu” skrajny ale …)

VII. Jedność w podejmowaniu decyzji
(Liczba dzieci, budowa domu, kupno samochodu…..)

VIII. Jedność w wychowywaniu dzieci
(bez rozgrywek: dyscyplinowanie/”rozpuszczanie”, wychowanie do wartości/ sprzeciw, …)
Wielką krzywdą dla dzieci jest zauważenie przez nie, że one są ważniejsze niż mama czy tata. Wszelkie nie dogadanie się ze sobą rodziców wykorzystują skrzętnie na swoją własną wątpliwą korzyść.

Podsumowując:

I. Staramy się o jedność intelektualną – mówimy o naszych myślach
II.Tworzymy jedność emocjonalną – mówimy o uczuciach
III.Tworzymy jedność w sferze relacji społecznych – spędzamy czas razem lecz opowiadamy też o czasie, który spędziliśmy osobno
IV.Otwieramy również nasze dusze przed sobą – jedność duchowa
V.Tworzymy jedność seksualną
VI. Jedność materialna
VI.Jedność w wychowywaniu dzieci
VII.Jedność w podejmowaniu decyzji

7. Istotne w tworzeniu jedności jest zrozumienie odmiennej roli męża i żony.
Można powiedzieć, że mąż powinien spełniać rolę miłującego przywódcy. Pozwolić mu podejmować decyzje po uzgodnieniu z żoną ( nie należy takiej postawy męża mylić z despotyzmem).
Kobieta-żona-matka powinna przede wszystkim być sercem rodziny – miłować w zwykłej codzienności, w każdym czynie, posłudze, czasem wydawałoby się drobnej, tworzyć pełen miłości klimat domu. Być miłością w sercu rodziny!

Mąż i żona wobec wielości obowiązków muszą walczyć o czas na modlitwę i o jedność we wzajemnych relacjach. Czas i wysiłek poświęcony rozwijaniu intymności w małżeństwie jest również najlepszą inwestycją w dobre wychowanie dzieci, ich zdrowie emocjonalne i fizyczne oraz rozwój społeczny (jeśli relacje między rodzicami są dobre to najprawdopodobniej podobnie jest w relacjach między rodzeństwem). Pragnienie jedności jest głęboko zakorzenione w naszej duszy i psychice, dlatego ma ogromny wpływ na małżonków, potem na dzieci, dalszą rodzinę, przyjaciół i na innych ludzi, z którymi pracujemy.
Podejmując takie starania, o których mówiliśmy i często wiążący się z nimi ogromny wysiłek, łaska sakramentu małżeństwa może owocować w codziennym życiu.
————————————————————————————————————
Przesłanie na koniec:
Żeby łaska sakramentu małżeństwa „działała” w codziennym życiu trzeba wiedzieć, że nie można go traktować magicznie tzn. na zasadzie, że Pan Bóg teraz wszystko za nas zrobi.
Potrzebne jest nawrócenie się do Boga sercem i ciągłe nawracanie się
Naśladowanie dwóch postaw Jezusa – postawy służby i miłości do końca jest podstawą miłości małżeńskiej.
Modlitwa indywidualna i wspólna jest otwarciem serc przed Bogiem, który wlewa w nasze serca swoją łaskę, uzdalniając nas do prawdziwej miłości.
Jedność małżeńska jest dana i zadana, więc nie można zwolnić się od wysiłku jej tworzenia na co dzień i we wszystkich sferach życia.
Dokument poświęcony rodzinie „Familiaris consortio” w p.13 mówi:
Pierwszym i bezpośrednim skutkiem małżeństwa nie jest sama łaska nadprzyrodzona ale chrześcijańska więź małżeńska, komunia dwojga typowo chrześcijańska, ponieważ przedstawia tajemnicę wcielenia Chrystusa i tajemnicę Jego Przymierza. Szczególna jest także treść uczestnictwa w życiu Chrystusa; miłość małżeńska zawiera w sobie jakąś całość, w którą wchodzą wszystkie elementy osoby – impulsy ciała i instynktu, siła uczuć i przywiązania, dążenie ducha i woli. Miłość zmierza do jedności głęboko osobowej, która nie tylko łączy w jedno ciało, ale prowadzi do tego, by było tylko jedno serce i jedna dusza.”
Życzymy wszystkim małżonkom wytrwałego dążenia do takiej jedności, korzystania z wielkiego daru jakim jest sakrament małżeństwa w całym życiu małżeńskim i na tej drodze do zjednoczenia z Bogiem, który obdarza nas miłością również poprzez miłość współmałżonka.

Źródło: http://www.radiomaryja.pl/multimedia/jak-dziala-laska-sakramentu-malzenstwa-w-zyciu-codziennym/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *